Motywacja, motor napędowy czy tani slogan?

Lada moment kwiecień, czas ucieka nieubłaganie a wraz z nim coraz bliżej do wakacyjnych wyjazdów, plaży, słonecznych dni spędzonych nad morzem czy jeziorem. Nie tak dawno, wchodziliśmy w nowy rok, z głową pełną nowych pomysłów na siebie, swoją osobę, chęcią wielkich zmian oraz motywacją do działania. Właśnie, motywacja do działania, na tym aspekcie chciałbym dziś się zatrzymać. Dziś na każdym kroku można znaleźć motywacyjne hasła, filmiki, obrazki na bilbordach w mieście, reklamy w Internecie, a mimo to tak często można usłyszeć „ brakuje mi motywacji”. Tak więc skąd ją czerpać? Gdzie jej szukać i czym ona tak naprawdę dla nas jest? O tym właśnie dziś słów kilka.

Motywacja definiowana najczęściej w literaturze jest jako  stan gotowości do podjęcia określonego działania, wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych, określający podłoże zachowań i ich zmian. Jak to wygląda w praktyce? U każdego inaczej, jest to tak naprawdę bardzo indywidualne podejście. Nie ma jednego sposobu motywacji, nie ma jednej książki, jednego hasła. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne podejście, hierarchię wartości oraz cel. Jak więc jej nie stracić? Jak wytrwać w zamierzonych planach? Poniżej poruszę kilka kwestii, które sprawdził się u mnie osobiście, pozwoliły też przekroczyć bariery moim podopiecznym czy po prostu zrobić krok w przód osobom które gdzieś tę motywacje zgubiły.

Wyznaczaj sobie realne cele. Zgodnie z zasadną znaną od lat czyli zasadą SMART, nasz cel powinien być realny, mierzalny, zdefiniowany w czasie i jasno określony. Czyli krótko mówiąc, nie stawiajmy sobie celów które wymagają od jutra zmianę naszego życia o 180 stopni. Łatwiej jest realizować małe cele, które będą  tylko punktami w drodze na szczyt. Ponadto każde osiągnięcie takiego małego celu, każdy mały sukces będzie motorem napędowym do dalszych działań, więc znowu plus na naszą korzyść.

Notuj swój progres, dokumentuj go. To naprawdę działa! Ktoś powie, robienie sobie cyklicznie zdjęć to narcyzm ( ale przecież jeśli wrzucamy po kilkanaście selfie na naszego IG to już zupełnie inna bajka bo wszyscy tak robią, taka moda) a ja Ci powiem, że to naprawdę świetna forma śledzenia naszych postępów. Obserwacja zmian w sylwetce, dołożone kilogramy na sztandze z treningu na trening, czy szybsze pokonanie wyznaczonej trasy niż ostatnim razem, zapisz, zanotuj, jakkolwiek. Tak dużą radość sprawi Ci kiedyś powrót do Twoich początków! Zobaczysz jak długą drogę udało Ci się już pokonać, ile zdołałaś czy zdołałeś osiągnąć! Szczerze twierdzę, iż bycie motywacją dla samego siebie jest jednym z kluczowych czynników. Skoro robimy coś dla siebie, nie odbierajmy sobie też naszych osiągnięć, to
w końcu nasza ciężka praca, poświęcony czas, pieniądze, wyrzeczenia.

Nie traktuj swoich niepowodzeń jako porażkę, lecz jako lekcję. Każdy z nas kiedyś uczył się czegoś od podstaw. Początki bywają trudne. Jazda na rowerze, na rolkach pierwsze upadki, potknięcia. To poniekąd tak proste przykłady a tak bardzo praktyczne w naszym życiu. Czego nas uczą? Byś nigdy nie poddał się na starcie. Zwycięzca nigdy nie rezygnuje, rezygnujący nigdy nie zostanie zwycięzcą. Jeśli coś poszło nie po Twojej myśli, podjadłaś kawałek czekolady, odpuściłeś jeden trening mając gorszy dzień, przeciągnęły się obowiązki w pracy. Go Ahead! Tak jak jeden trening nie sprawi, ze staniemy się od razu atletami, tak samo jedno niepowodzenie nie zniszczy naszych marzeń oraz wiary w siebie. Wyciągnij wnioski, przeanalizuj co poszło nie tak i idź dalej! Potraktuj to jako lekcję a nie jako porażkę. Jesteśmy tylko ludźmi.

To tylko kilka moich rad, moich przemyśleń odnośnie podejścia do motywacji. Pewnie to nie ostatni taki post. Każdy z nas jest inny, dla każdego z nas motywacją może być coś zupełnie innego. Ale jedno jest pewne. My jesteśmy motywacją dla nas samych. To nasze sukcesy, pokonywanie barier, efekty widoczne z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc cieszą najbardziej. Wszystko co robisz, rób dla siebie. Inwestuj w siebie bo to najlepsza inwestycja.

Dodaj komentarz