Markus Rühl – Niemiecka Bestia (ang. The German Nightmare)

Markus Rühl urodził się 22 lutego 1972 roku w niemieckim mieście Darmstadt. Jest kolejnym kulturystą, który w młodości chciał zostać piłkarzem. Trenował po to, by występować w reprezentacji Niemiec. Patrząc na jego późniejsze rozmiary można zaryzykować stwierdzenie, że Niemcy straciły idealnego bramkarza. Gdyby Markus stanął w bramce zasłoniłby ją w całości. Kontuzja kolana, której nabawił się właśnie na treningu piłki nożnej, doprowadziła do jego zainteresowania kulturystyką. Zgodnie z zaleceniem lekarza w wieku 18 lat zaczął chodzić na siłownię, aby wzmocnić osłabione urazem mięśnie. Początkowo postrzegał te ćwiczenie jedynie jako wsparcie dla przyszłej kariery piłkarza, ale szybko okazało się, że jego ciało doskonale reaguje na ten rodzaj wysiłku. Szybko zaczął przybierać na wadze, a wsparcie nowo poznanych kolegów na siłowni zachęcało go do dalszych ćwiczeń. Wtedy właśnie Markus postanowił zrezygnować z piłki nożnej i oddać się kulturystyce. Ćwiczył przez sześć dni w tygodni, niedzielę zostawiał na regenerację. Upodobał sobie split – w poniedziałek klatka piersiowa, we wtorek plecy, w środę triceps, w czwartek biceps, w piątek uda, w sobotę barki.

Przez pięć lat Markus przygotowywał się do swoich pierwszych poważnych zawodów. Aby się utrzymać i ćwiczyć pracował jako sprzedawca używanych samochodów. Swoją drogą w Polsce sprzedawca tych rozmiarów kazałby poddać w wątpliwość legalność sprzedawanych pojazdów. Miejmy nadzieję, że Markus nie miał takich problemów. W 1995 Markus zwyciężył w Pucharze Bachgau w Babenhausen. Ważył wtedy 110 kilogramów, lecz zdawał sobie sprawę, że musi być dożo większy, by zabłysnąć na arenie międzynarodowej. Dwa lata później ważył już 117 kilogramów i zwyciężył w Mistrzostwach Hesji i Mistrzostwach Niemiec. W tym samym roku nastąpił przełom i Markus został dopuszczony do konkursów IFBB (ang. International Federation of BodyBuilding and Fitness). W 1999 roku po raz pierwszy wystąpił w konkursie Mr. Olympia. Został jednak zdyskwalifikowany po badaniu krwi, które wykryło obecność sterydów w jego organizmie.

Niemiecka Bestia szczycił się imponującą muskulaturą (w najlepszym okresie miał wagę konkursową 127 kilogramów). Ona, wraz z otwartym i ciepłym charakterem, pozwoliła mu wygrać takie międzynarodowe konkursy jak Toronto Pro w 2000 roku i Night of Champions w 2002 roku. Ale od 1999 roku fatum wisi nad jego próbami sięgnięcia Olimpu. Wystąpił w 2000, 2001, 2002, 2004, 2005, 2006 i 2015, lecz najlepszym wynikiem było piąte miejsce w 2004. Nie udało mu się nigdy tej granicy przeskoczyć. Dodatkowe problemy zaczęły się w 2005 roku, kiedy to IFBB ogłosiło, że stawia na większą estetykę swych zawodników. Wymagano od nich idealnie wyćwiczonych mięśni brzucha. Markus zyskał miano kultowego kulturysty dzięki swej imponującej muskulaturze, ale nie słynął z wąskiej talii i wspaniale zarysowanego ośmiopaka na brzuchu. Próba zgubienia kilogramów i dostosowanie się do nowych standardów skończyło się dla Markusa katastrofalnie. Nie dość, że uszkodził sobie mięsień to jeszcze utracił część swej legendarnej muskulatury. Uplasował się na 15 miejscu w konkursie Mr. Olympia. Po tym fiasku postanowił pozostać sobą. Wrócił do dawnej wagi i dalej występował tak jak chciał, co pozwoliło mu w 2006 roku zając ósme miejsce w drodze na Olimp. Markus po raz ostatni po Olimp sięgnął w 2009 roku, lecz skończyło się na 15 miejscu. Rok później wystąpił w IFBB Europa Super Show, ale zajął tam miejsce siódme. To był też moment jego przejścia na emeryturę.

Markus Rühl nigdy nie zdobył tytułu Mr. Olympia. Zdobył jednak wiele innych tytułów. Jest ciepłym i lubianym człowiekiem, co również miało wpływ na sympatię widowni. Jest szczęśliwie żonaty, a jego filmy z ćwiczeniami cieszą się w Niemczech ogromną popularnością. Poza tym zasłynął jako jeden z największych kulturystów w historii. Jego imponująca muskulatura uczyniła go sławnym. Niestety trafił na zły czas. Okres, w którym IFBB postawiło na inną budowę swoich zawodników. Kto wie? Możliwe, że w innym czasie Niemiecka Bestia mogłaby bez trudu zagarnąć Olimp dla siebie.

Dodaj komentarz