Jak wrócić na właściwe tory, czyli powrót do diety po Świątecznych odskokach.

Święta, święta  i po świętach. Były mazurki, jajka z majonezem, do tego pyszne serniki babci oraz sałatki warzywne czy biała kiełbasa smażona z cebulką. Na co dzień, raczej produkty które w jadłospisie osoby dbającej o swoją sylwetkę nie znajdą się w naszym pojemniku zbyt często. Ale właśnie na wszystko jest czas i miejsce. Umiar, zdrowy rozsądek i balans. To coś o czym dziś tak często zapominamy. Święta mamy dwa razy w roku licząc te które za nami oraz Święta Bożego Narodzenia, tak więc jeśli pozostałe 360 dni w roku dbamy o naszą sylwetkę oraz zwracamy uwagę na to co znajduje się w naszym menu, to nie powinniśmy robić sobie wyrzutów sumienia! Ale jak wrócić do wcześniejszego rytmu? Czy powinieneś uciąć kalorii? Może zwiększyć ilość treningów cardio? Nic bardziej mylnego. Po prostu wróć do swojej diety z okresu przed świętami.

Po pierwsze, nie obwiniaj się za kawałek sernika czy kilka plasterków białej kiełbasy, która znalazła się w pysznym żurku! Wszystko jest dla ludzi, jeśli potrafimy podejść do tego z umiarem. Jeśli pamiętałeś lub pamiętałaś o tym, że pierwszy kawałek sernika smakuje tak samo jak każdy kolejny i zatrzymałeś się na tym jednym, naprawdę nic złego się nie stało.

Święta to czas spędzony z rodziną, bliskimi oraz chwila refleksji. Bardzo często ostatnimi czasy wszędzie panuje szał. Szał na zakupy spożywcze, na prezenty, bo przecież święta to przyda się jeszcze to, a może ktoś będzie miał ochotę na to. Ludzie gubią się w tym wirze zakupów zapominając często o najważniejszym. To ludzie tworzą atmosferę, to możliwość porozmawiania z najbliższymi do których w ciągu tygodnia często nie mamy czasu nawet zadzwonić, a dobre jedzenie powinno być tylko tłem i dodatkiem a nie okazją do obżerania się pod korek.

Dlaczego nie powinniśmy wprowadzać drastycznych obniżek kalorii oraz dokładać aktywności? Ponieważ nawet jeśli na wadze zobaczyliśmy kilogram czy półtorej kilograma więcej, to z pewnością nie jest to tylko tkanka tłuszczowa. W dużej mierze będzie to retencja wody podskórnej na skutek zwiększonej ilości sodu w potrawach często wysoko przetworzonych oraz po prostu uzupełnienie glikogenu mięśniowego. Co z tym zrobić? Jeśli jeszcze nie zrobiłeś treningu po świątecznej wyżerce, zrób go i będziesz wiedział o czym mówię. Anaboliczne serniki, gwarantują nieziemską pompę po takim podładowaniu kalorii!

Po prostu wróć do swojego planu żywieniowego którego przestrzegałeś przed okresem świąt, a waga sama wróci do normy po kilku dniach. Warto zadbać w tym czasie o odpowiednie nawodnienie organizmu, lepsza filtracja wody pozwoli na pozbycie się szybsze nagromadzonej wody podskórnej. Powrót do „czystej” miski sam  w sobie będzie dla organizmu znakiem, że wszystko wraca do normy i organizm sam się zaadaptuje.

Taki jednodniowy, dwudniowy dietbreak może wyjść nam nawet na plus. Przede wszystkim analizując to z perspektywy naszej psychiki. Odpoczęliśmy, zjedliśmy coś na co najzwyczajniej mieliśmy ochotę w dodatku spędzając przy tym świetnie czas z bliski, ciesząc się chwilą. Z pewnością nasz kortyzol opadł i hormony szczęścia dały o sobie znać! Co więcej, udało się utrzymać balans pomiędzy „fit” życiem a po prostu normalnością. Nic nie zastąpi uśmiechu na twarzy mamy czy babci, kiedy przy wspólnym stole jedliście przygotowany przez nie posiłek w który włożyły całe swoje serce, a nie wyskoczyliście z pojemnikiem w którym był suchy ryż z kurczakiem, bez przesady!

Tak więc reasumując: święta to czas spędzony z rodziną, dla rodziny dla bliskich a nie okazja do obżerania się pod korek. Rzymu też w jedną noc nie zbudowano, więc jeśli sumiennie pracujemy nad naszym ciałem przez pozostały czas w roku, gwarantuję, że taka przerwa może mieć więcej plusów niż minusów. Tymczasem do lata coraz bliżej więc warto wykorzystać jeszcze ten czas i piękną wiosnę która już zagościła u nas na dobre, zrób coś dla siebie !

Dodaj komentarz