Czy małe grzeszki zaprzepaszczą godziny spędzone na siłowni?

Godziny spędzone na siłowni, hektolitry potu wylane na bieżniach, rowerkach czy schodach, nierzadko wiele wyrzeczeń, odmawiania sobie naszych ulubionych produktów, potraw czy smakołyków. A co jeśli w którymś momencie nie wytrzymam? Czy jeden batonik sprawi, że cały mój tydzień ciężkiej pracy pójdzie na marne? Czy kawałek ciasta zjedzonego u mamy na urodzinach odłoży się w kilogramy tłuszczu? Nic bardziej mylnego! Właśnie o tym słów kilka w poniższym artykule.

O tym jak ważna jest dieta, wie już chyba każdy. Bez odpowiednio przygotowanego planu żywieniowego, niestety ale nie osiągniemy fenomenalnych rezultatów, a wręcz zmiany naszej sylwetki mogą być bardzo minimalne, co na dłuższą metę doprowadzi do frustracji i porzucenia naszych postanowień, planów czy chęci zmiany sylwetki. Ale czy będąc już na diecie, musimy rezygnować ze wszystkiego? Czy to oznacza, że w naszych pojemnikach z jedzeniem musi znajdować się tylko suchy ryż z kurczakiem, kilka różyczek brokułu oraz oliwa z oliwek? To tylko stereotyp, który na szczęście odchodzi do lamusa. Zacznijmy może od samego słowa „dieta”. Bardzo często wzbudza w nas niechęć, kojarzona właśnie z odmawianiem sobie wszystkiego oraz jałowym jedzeniem. Czy tak naprawdę musi być? To jak komponujemy nasze posiłki zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od naszej wyobraźni, chęci, czasu oraz funduszy. Natomiast uwierzcie, przy odrobinie wysiłku, poszukania w Internecie ciekawych przepisów lub inspiracji nasze jedzenie może być o niebo lepsze ( i zdecydowanie tańsze) a przede wszystkim zdrowsze, niż chociażby to co można dostać w popularnych barach szybkiej obsługi. Jeśli skomponujemy sobie odpowiednio nasz plan żywieniowy, dostarczymy niezbędnych makro oraz mikro elementów, a przy tym odpowiednich walorów smakowych, to bardzo szybko zapomnimy o niezdrowych przekąskach! A należy pamiętać, że jedzenie ma znaczenie!
A co jeśli jednak w drodze do naszej wymarzonej sylwetki, zbłądzimy na moment i damy się skusić na jakiś kawałek słodkiego serniczka lub włoską pizzę? Cieszmy się chwilą, doceńmy ten moment i nie popadajmy w obłęd. Najgorsze co można zrobić w tej sytuacji, to dokładać kolejnych sesji aerobowych, obcinać następnego dnia naszą pulę kalorii czy obwinianie siebie. Jeśli nadarzyła się okazja, wyjście ze znajomymi, odwiedziny rodziny, kolacja z narzeczoną czy wspólna rocznica, to jeśli nie masz startu za tydzień czy dwa, zdecydowanie zostaw pojemnik w domu. Jeśli przez cały tydzień, załóżmy okres czasu poniedziałek – sobota, trzymałeś się wytycznych ustalonych w planie żywieniowym, sumiennie wykonywałeś swoje treningi siłowe oraz znalazło się również miejsce na trening cardio, czyli jednym słowem
” robota w ciągu całego tygodnia została wykonana”   to z czystym sumieniem można sobie pozwolić na kawałek domowego ciasta siedząc przy rodzinnym stole! Bardzo często można się spotkać z pojęciem diety 80/20, to właśnie ten model żywienia bardzo dobrze się sprawdza
w przypadku osób trenujących „dla siebie”. Jeśli przyjmiemy, że w ciągu tygodnia dajemy z siebie 100% naszych możliwości, trzymamy się ściśle określonych wytycznych i zrealizujemy plan, to właśnie te 20% możemy wykorzystać w dzień wolny np. w niedzielę podczas rodzinnego obiadu. Tylko należy tutaj również podejść do tego z głową i rozsądkiem. Jeśli chcesz sobie na coś pozwolić, to kawałek ciasta, porcja lodów czy kilka kostek czekolady z pewnością nie zepsują Twojej formy. Jednak zachowaj umiar, złoty środek. Bo to właśnie tutaj bardzo często nie potrafimy się zahamować i wtedy zamiast 3 kostek czekolady, zjadamy 3 tabliczki. Wtedy już nie jest tak różowo. O tyle o ile jesteśmy w stanie utrzymać rytmy i reżim odżywiania w ciągu tygodnia, to czasami bardzo ciężko jest właśnie umieć powiedzieć sobie „koniec” jeśli chodzi o nasze słabości w kwestii chociażby słodyczy. Warto więc tak jak mówię albo do takiej sytuacji się przygotować, czyli odpowiednio pilnować założeń planu dietetycznego, można również w taki dzień zwiększyć aktywność fizyczną chociażby wybrać się z ukochaną osobą czy rodzinką na spacer po takim deserze, lub wyskoczyć na przejażdżkę rodzinną. Tak więc, jak zresztą bardzo często bywa to w życiu, zachowaj umiar, balans, rozsądek. W jeden dzień Rzymu nie zbudowano. Tak więc i Ty jeśli raz na jakiś czas, np. raz w miesiącu pozwolisz sobie na kolację z ukochaną i jakieś dodatkowe kalorie chociażby w postaci dobrego sushi, czy burgera ze świeżą wołowiną lub włoską pizzę, świat się nie zawali. Odpocznie Twoja głowa, spędzisz miło czas, wszystko jest dla ludzi. Ale jeśli nie potrafisz się powstrzymać i początkowe 3 kostki czekolady kończą się na całej tabliczce, a do tego wlecą ulubione lody i kilka batonów, to tak naprawdę spokojnie przejadamy cały wykreowany deficyt kalorii w ciągu tygodnia. Czyli albo kręcimy się w kółko i szukamy błędów wszędzie tylko nie u siebie ( no bo przecież tak naprawdę to przez cały tydzień trzyma dietę, ciężko trenuję, wykonuję trening cardio, a to tylko w niedzielę coś podjem, ale od tego przecież świat się nie zawali) albo wręcz nasza sylwetka może się pogorszyć. Więc oczywiście, wszystko jest dla ludzi, ale do wszystkiego trzeba też podejść z głową.

Trenuj ciężko, odżywiaj się odpowiednio i zachowaj balans oraz umiar, a z pewnością Twoja sylwetka Ci za to się odwdzięczy a efekty będą motywacją do stawiania sobie kolejnych celów! Dieta nie musi być nudna, monotonna
i jałowa. Wszystko zależy od nas, od tego ile czasu poświęcimy na przygotowanie posiłków i ile inwencji twórczej w nie włożymy. Smacznego!

Dodaj komentarz