Rich Piana

Rich Piana – wszystko ma swoją cenę

Rich Piana żył tak jak chciał i zapewne niczego w życiu nie żałował. Miał w wyobraźni idealną wersję samego siebie i dążył do realizacji swojej wizji. Czy był w stanie dużo poświęcić, by osiągnąć cel? Tak, zdecydowanie. Poświęcił swoje życie.

Rich Piana (a raczej Richard Eugene Piana) urodził się 26 września 1970 roku w Glendale (Kalifornia). Pierwsze spotkanie z kulturystyką nastąpiło, gdy miał sześć lat. Wtedy to towarzyszył na siłowni swojej matce (jeszcze jako obserwator). Ćwiczyć zaczął w wieku jedenastu lat. Wtedy też zapewne narodziła się w jego umyśle idealna wizja samego siebie. Nie miał planów zostania zawodowym kulturystą – chciał po prostu być większy. Silniejszy, sprawniejszy, bardziej umięśniony. Fascynowały go w szczególności potężne mięśnie rąk. I choć intensywnie ćwiczył całe swoje ciało, to ramionom zawsze poświęcał więcej uwagi. Nawet dużo więcej, ponieważ trenował je codziennie, co oczywiście zaowocowało potężnym rozrostem mięśni. Na pewno był z nich dumny, co zdecydowanie podkreślały jego tatuaże. Wprawdzie występowały na całym ciele, ale ich największe skupisko znajdowało się właśnie na ramionach. Zupełnie jakby Richowi zależało, aby jego ręce przyciągnęły należytą uwagę.

Rich Piana nie oszczędzał na jedzeniu. Uważał, że aby być dużym należy dużo jeść. Zwykle spożywał dwanaście posiłków dziennie. Odpowiednia dieta i duży wysiłek na siłowni przyniosły pozytywne rezultaty, ponieważ wygrał dwie prestiżowe nagrody Międzynarodowej Federacji Kulturystyki i Fitnessu (ang. International Federation of BodyBuilding and Fitness – IFBB). W 1989 roku (w wieku 18 lat) zdobył tytuł IFBB Mr. Teen California, zaś w roku 1998 IFBB Mr. California. Zresztą przydomek Mister California przylgnął do niego na całe życie.

Choć wygrywał nagrody na pokazach wolał zarabiać na życie w inny sposób. Był trenerem personalnym i instruktorem. Występował w filmach (głównie jako kaskader, lub aktor pomniejszych ról) i parał się handlem nieruchomościami. To wszystko było zaledwie środkiem do osiągnięcia największego celu – stania się swego rodzaju bóstwem. Potężnym, pięknym i wiecznie młodym. Właśnie po to były ćwiczenia. Po to były tatuaże, oraz operacje plastyczne (poprawił sobie w zasadzie całą twarz). Znał wartość wewnętrznego piękna, ale bardziej wierzył w piękno zewnętrzne. Trzeba mu oddać, wiedział co robi. Wiele osób nie mogło uwierzyć w jego prawdziwy wiek. Udało mu się osiągnąć to, czego pragnął. Będąc nieco przed pięćdziesiątką miał ciało i twarz młodego boga.

Rich Piana zmarł 25 sierpnia 2017 roku w wieku 46 lat. Sekcja wykazała, że zawiodło go serce, które, tak jak jego wątroba, było niemal dwukrotnie powiększone. Był to negatywny efekt stosowania sterydów, o którym Piana zapewne wiedział. Czy ta wiedza na niego wpłynęła? Nie. Żył dalej tak, jak chciał żyć. Miał jasną wizję i oddał wszystko by ją zrealizować. Czy mu się udało? Tak. Rok przed swą śmiercią miał 183 cm wzrostu, 120 kg żywej wagi i 59 cm obwodu bicepsu. Przed śmiercią wyglądał jak młody, potężnie zbudowany, egzotyczny bóg na którego czas nie działa jak na śmiertelników. I taki pozostanie. Czas już nigdy go nie dogoni. Można go różnie oceniać i nawet nie zgadzać się z jego metodami, ale trzeba docenić jego oddanie. Rich Piana wiedział jak chce przeżyć to życie i co chce w nim osiągnąć. Udało mu się to całkowicie.

Dodaj komentarz